Mała zmiana
Witam
Przerwa, o której wspominałam nie miała trwać aż tak długo. Nie mogłam się odpowiednio zabrać, żeby zacząć pisać dalej. W którymś momencie nawet wydawało mi się, że prowadzenie tego bloga przestało mieć sens i że nie będę go kontynuować. Nim się obejrzałam minęło już tyle czasu, więc cieszę się, że w końcu się udało, że teraz posty będą pojawiały się na blogu w miarę regularnie i myślę, że nie spocznę na planach, a będę działać :)
Od dłuższego czasu myślałam nad konkretnymi tematami, jakie będę poruszała na blogu. Wpadłam na wiele pomysłów, które z pewnością tutaj zamieszczę. Ale o tym może kiedy indziej.
Nowiną, którą koniecznie muszę się z Wami podzielić jest to, że od miesiąca Milka nie jest już jedynym kotem na podwórku. 13 czerwca urodziła ona bowiem dwa cudowne kociaki: leniwego rudzielca oraz ciekawego świata, pręgowatego rozrabiaka.
Po nie całych dwóch tygodniach większy z nich otworzył oczy. Mniejszy dłużej z tym zwlekał.
Dzisiaj kotki mają już ponad miesiąc. Dużo czasu spędzają na świeżym powietrzu, bawiąc się i psocąc sobie nawzajem.
Może niektórych zastanawiałoby, w tak młodym wieku wypuszczam je na dwór bez szelek, bez smyczy, często nawet nie mając ich na oku. Wiadomo, nie zawsze mam tyle czasu, aby bez przerwy je obserwować, a uważam, że kot, który nie przebywa na dworze co najmniej połowy dnia to kot nieszczęśliwy. Milka również spędza większość swojego życia poza domem. Na razie nie chcę też męczyć ich z szelkami. Po pierwsze to ograniczenie ich swobody, a po drugie nie wiem, gdzie znalazłabym taki mały rozmiar. Nie twierdzę, że bardzo przeszkadzają one kotom. W końcu Milusia sama je ma. Jak kociaki podrosną także kupię im szelki.
Pamiętajcie, że KAŻDY kot ma dzikie korzenie. Nie każmy im na siłę się oswajać z życiem w domu, bo chociaż może się nam wydawać, że będzie im tak lepiej, wcale nie musi to być prawda. Zwierzę potrzebuje poczucia wolności.
![]() |
| I na koniec jeszcze Milka |
Do kolejnego posta!







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz